Nie widzę przyszłości dla MS Office
Wprowadzenie
Chwilę temu napisałem na LinkedIn, że nie widzę przyszłości dla MS Office. Wywołało to spore dyskusje – jedni się zgadzali, drudzy kręcili głowami z niedowierzaniem. Postanowiłem więc zebrać moje argumenty w jednym miejscu i rozwinąć je szerzej niż pozwala na to format posta.
Zanim przejdę do szczegółów, postawię tezę wprost: Microsoft Office w obecnej formie jest skazany na wyginięcie. Nie za dwadzieścia lat. Nie za dziesięć. Proces już się rozpoczął i przyspiesza z każdym miesiącem.
Trzy fazy przejścia
Żeby zrozumieć, dlaczego Office umiera, trzeba zobaczyć szerszy obraz tego, jak zmienia się nasza interakcja z komputerem. Przechodzimy przez trzy fundamentalne fazy:
Faza pierwsza: klikanie w przyciski i weryfikacja wyników. To świat, w którym żyjemy od dekad. Otwierasz Word, klikasz „Wstaw tabelę”, formatujesz ręcznie, sprawdzasz czy wygląda dobrze. Otwierasz Excel, wpisujesz formułę, sprawdzasz wynik. Otwierasz PowerPoint, przesuwasz elementy na slajdzie, dopasowujesz czcionki. Każda operacja wymaga graficznego interfejsu użytkownika i Twojej ciągłej, niepodzielnej uwagi.
Faza druga: wydawanie poleceń i weryfikacja wyników. To faza, w której jesteśmy właśnie teraz. Mówisz AI: „przeformatuj ten dokument”, „połącz te dwa arkusze po kolumnie ID”, „wyciągnij dane z tego PDF-a i wstaw do tabeli” – i dostajesz wynik. Nadal musisz sprawdzić, czy wszystko jest poprawne, ale nie musisz już wiedzieć, gdzie co kliknąć. Nie musisz znać interfejsu. Nie musisz pamiętać, w którym menu jest ta opcja.
Faza trzecia: wydawanie poleceń bez konieczności weryfikacji. To faza, do której zmierzamy. Kiedy poziom błędów modeli AI spadnie wystarczająco nisko – a spada z każdą kolejną wersją – weryfikacja będzie konieczna tylko w najbardziej krytycznych sprawach. I właśnie wtedy cały ten interfejs Office – wszystkie te wstążki, menu kontekstowe, okna dialogowe, paski narzędzi – przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie.
Pomyślcie o tym przez chwilę. Po co Ci interfejs programu, którego nigdy nie otwierasz? Po co Ci znajomość funkcji VLOOKUP, skoro AI wykonuje zadanie na Twoje polecenie? Po co Ci umiejętność formatowania tabeli w Wordzie, skoro wystarczy powiedzieć „zrób to ładnie”?
Co AI już dziś potrafi
Zamiast teoretyzować, pokażę Wam, co potrafi w praktyce model Claude, na przykład. Nie za rok, nie w wersji beta – teraz, na produkcji, każdego dnia:
- Uzupełnia formularze – dajesz mu formularz i dane źródłowe, a on wypełnia wszystkie pola poprawnie, z odpowiednim formatowaniem i walidacją.
- Edytuje PDF-y – wyciąga dane z dokumentów PDF, modyfikuje treść, tworzy nowe dokumenty na bazie istniejących. Rzeczy, które kiedyś wymagały Adobe Acrobat Pro i godziny klikania.
- Kopiuje fragmenty dokumentów i tworzy z nich nowe – bez ręcznego kopiuj-wklej, bez formatowania które się rozjeżdża, bez „czemu ten nagłówek ma inną czcionkę”.
- Modyfikuje pliki Excel – zmienia dane, przelicza, formatuje, tworzy nowe arkusze, łączy pliki. O tym więcej za chwilę.
- Tworzy prezentacje – kilka dni temu pojawiła się nawet dedykowana wtyczka do PowerPointa, która pozwala Claude’owi bezpośrednio manipulować slajdami.
To nie są żadne eksperymentalne funkcje z laboratorium. To jest codzienność tysięcy ludzi, którzy zamiast klikać po interfejsie Office’a, po prostu piszą polecenie w oknie czatu.
Co ważniejsze, jakość tych operacji rośnie w tempie, które trudno sobie wyobrazić. Jeszcze rok temu Claude miał problemy z bardziej złożonymi arkuszami kalkulacyjnymi. Dziś radzi sobie z nimi bezbłędnie. Każda kolejna wersja modelu jest wyraźnie lepsza od poprzedniej w tego typu zadaniach. I nic nie wskazuje na to, żeby ten trend miał się zatrzymać.
Excel – najlepszy dowód
Spośród wszystkich narzędzi pakietu Office, Excel jest chyba najlepszym przykładem tego, co się dzieje. Dlaczego akurat Excel? Bo był zawsze uważany za „to zaawansowane narzędzie”, do opanowania którego trzeba specjalistycznej wiedzy. Firmy nie oszczędzają na szkoleniach z Excela. Rekruterzy pytają o „zaawansowaną znajomość Excela” w ogłoszeniach o pracę. Certyfikaty Microsoft Excel Specialist są doceniane.
Otóż postawię sprawę jasno: nie istnieje zadanie związane z procesowaniem danych w plikach xlsx czy csv, którego dzisiejsze AI nie potrafi wykonać bezbłędnie.
I nie trzeba przy tym:
- uruchamiać Excela, ani
- znać Excela.
Wystarczy plik z danymi i dostęp do AI. Nic więcej.
Przez procesowanie mam na myśli pełen zakres operacji, które kiedyś wymagały godzin pracy i zaawansowanej wiedzy:
- Łączenie i dzielenie danych – scalanie arkuszy z różnych plików, dzielenie dużych zbiorów na mniejsze, łączenie danych z różnych źródeł po wspólnym kluczu. To, co w Excelu wymagało VLOOKUP, INDEX/MATCH albo Power Query, AI robi na jedno polecenie.
- Przenoszenie danych – między arkuszami, plikami, komórkami, w dowolnej konfiguracji. Bez ręcznego kopiowania, bez błędów w odwołaniach.
- Edycja danych – masowe zmiany, czyszczenie duplikatów, normalizacja formatów, konwersja typów danych. Zadania, które w Excelu wymagały skomplikowanych formuł lub makr.
- Analiza statystyczna – od prostych średnich i median po zaawansowane modele regresji, analizy korelacji, testy statystyczne. Bez konieczności instalowania dodatkowych pluginów.
- Wykresy i wizualizacje – generowane automatycznie, z odpowiednim doborem typu wykresu, formatowaniem osi, legendami. To, co w Excelu wymaga kilkunastu kliknięć i ciągłego poprawiania.
Pomyślcie, ile osób w firmach spędza godziny na nauce Excela. Ile kursów, szkoleń, certyfikatów, ile czasu zmarnowanego na debugowanie formuł i makr. A wystarczy powiedzieć: „połącz te dwa pliki po kolumnie ID i pokaż mi różnice” – i gotowe. Bez formuł, bez makr, bez VBA, bez znajomości interfejsu.
To nie jest wizja przyszłości. To jest teraźniejszość.
Od dokumentów do protokołów
To, co opisałem powyżej, to dopiero pierwszy akt. Prawdziwa zmiana będzie jeszcze głębsza i bardziej fundamentalna.
Akt pierwszy: Office zaczyna przeradzać się w narzędzie sterowane promptami. Microsoft już to robi, wprowadzając Copilota do wszystkich aplikacji Office. Ale to jest tylko faza przejściowa – coś jak smartfon z klawiaturą fizyczną na początku ery iPhone’a. Niby nowoczesne, ale wciąż kurczowo trzymające się starego paradygmatu.
Akt drugi: sam obieg dokumentów zacznie systematycznie tracić na znaczeniu.
Dlaczego? Bo dokumenty to w gruncie rzeczy nośniki informacji zaprojektowane dla ludzi. Raport w Wordzie istnieje po to, żeby człowiek go przeczytał. Arkusz w Excelu istnieje po to, żeby człowiek zobaczył dane w formie tabeli. Prezentacja w PowerPoincie istnieje po to, żeby człowiek obejrzał slajdy.
Ale jeśli po obu stronach procesu stoją agenci AI – jeden tworzy informację, drugi ją konsumuje i podejmuje na jej podstawie decyzje – to po co dokument? Agent nie potrzebuje ładnego formatowania w Wordzie. Nie potrzebuje kolorowych wykresów w Excelu. Nie potrzebuje animacji przejść w PowerPoincie. Potrzebuje danych w strukturalnym formacie, który potrafi sprawnie przetworzyć.
I tutaj wkraczają protokoły komunikacji między agentami: API, MCP (Model Context Protocol), WebMPC i inne standardy, nad którymi pracuje się intensywnie w całej branży AI. Zamiast generować raport w Wordzie i wysyłać go mailem, agent po prostu udostępni dane przez API. Zamiast tworzyć prezentację podsumowującą kwartał, agent przekaże strukturalne dane drugiemu agentowi, który podejmie decyzję operacyjną.
To jest świat, w którym dokumenty w tradycyjnym sensie stają się artefaktem minionej epoki. A jeśli dokumenty są zbędne, to narzędzie do ich tworzenia – Office – jest również zbędne.
Ale ludzie zawsze będą chcieli czytać raporty...
Słyszę już kontrargumenty. „Ludzie zawsze będą chcieli czytać raporty.” „Prezentacje są potrzebne na spotkaniach.” „Excel to standard, którego nikt nie zastąpi.”
Odpowiem analogią: ludzie też chcieli mieć fizyczną klawiaturę w telefonie. Przeprowadzano badania, które to potwierdzały. BlackBerry był królem rynku. A potem pojawił się iPhone z ekranem dotykowym i okazało się, że ludzie chcieli czegoś zupełnie innego – po prostu nie wiedzieli, że to istnieje, dopóki ktoś im to nie pokazał.
Podobnie będzie z dokumentami biurowymi. Kiedy agenci AI zaczną załatwiać sprawy szybciej, taniej i lepiej niż tradycyjny obieg dokumentów, ludzie przestaną tęsknić za Wordem. Tak jak przestali tęsknić za klawiaturą fizyczną w telefonie.
Zresztą ten proces widzimy już dziś w automatyzacji procesów biznesowych. Systemy ATS w rekrutacji to doskonały przykład – zamiast ręcznego przeglądania CV w Wordzie, algorytmy przetwarzają dokumenty aplikacyjne automatycznie. Element idzie jeszcze dalej, eliminując kolejne manualne kroki z procesu. Każdy proces, który opiera się na tworzeniu, przesyłaniu i analizowaniu dokumentów, jest kandydatem do zastąpienia przez bezpośrednią komunikację między systemami.
Co to oznacza w praktyce
Jeśli pracujesz w firmie, która ciężko polega na pakiecie Office – a większość firm w Polsce tak robi – warto zacząć myśleć o tym, jak się przygotować na nadchodzącą zmianę.
Po pierwsze: przestań inwestować w szkolenia z Excela. Poważnie. Zainwestuj te pieniądze i czas w szkolenia z efektywnego korzystania z AI. Umiejętność napisania dobrego promptu jest dziś więcej warta niż umiejętność napisania makra VBA. I ta dysproporcja będzie tylko rosła.
Po drugie: zacznij automatyzować obiegi dokumentów. Każdy proces, w którym ktoś tworzy dokument w Office, wysyła go mailem, czeka na odpowiedź, otwiera, edytuje i odsyła – to proces, który AI może przyspieszyć o rząd wielkości. A w perspektywie kilku lat – całkowicie wyeliminować.
Po trzecie: obserwuj rozwój protokołów agentowych. MCP, API, WebMPC – to technologie, które zastąpią dokumenty jako nośniki informacji między systemami. Im szybciej Twoja organizacja zacznie je rozumieć i wdrażać, tym lepiej będzie przygotowana.
Podsumowanie
Można powyższe zanotować i sprawdzić za parę lat, jak się zestarzało. Ja jestem przekonany, że ten tekst zestarzeje się dobrze. Nie dlatego, że jestem jasnowidzem, ale dlatego, że widzę trendy – i ich kierunek jest jednoznaczny.
MS Office był rewolucyjnym narzędziem, które zmieniło sposób pracy milionów ludzi. Ale każda rewolucja w końcu zostaje zastąpiona przez następną. A ta następna rewolucja – rewolucja AI – nie potrzebuje interfejsu z wstążkami, paskami narzędzi i oknami dialogowymi.
Potrzebuje jednego pola do wpisania polecenia. A wkrótce nie będzie potrzebowała nawet tego.
Klikanie odchodzi. Nadchodzą polecenia. A potem – nawet polecenia staną się zbędne, bo agenci będą wiedzieć, co robić.
Najczęściej czytane:
- Darmowe ogłoszenia o pracę i największa lista źródeł kandydatów – największa w Polsce lista bezpłatnych i płatnych źródeł kandydatów
- Praca w HR – najnowsze oferty pracy i aktualne średnie wynagrodzenia w branży HR
- Akademia Rekrutacji – zbiór wiedzy na temat rekrutacji oraz raporty z rynku pracy.
- Gowork – jak reagować na negatywne opinie o pracodawcach – Kompleksowy poradnik dla pracodawców.
- Jak napisać CV i profil LinkedIn – kompleksowy poradnik tworzenia CV i profilów LinkedIn
- RODO w rekrutacji – sourcing, direct search, ogłoszenia. Wszystko co musisz wiedzieć – kompleksowy poradnik RODO w rekrutacji z naciskiem na działania typu direct search / sourcing.
- Wszystko o systemach ATS – poradnik wyboru systemu rekrutacyjnego
- Umowy przedwstępne i listy intencyjne w procesach rekrutacyjnych – wszystko, co musisz wiedzieć o prawnych zabezpieczeniach zobowiązania do zatrudnienia.
Maciej Michalewski
Founder & CEO @ Element
Ostatnie wpisy:

Nie widzę przyszłości dla MS Office
Trzy fazy przejścia od klikania w przyciski do poleceń AI. Dlaczego Microsoft Office jest skazany na wyginięcie i co go zastąpi.

Nowość w Elemencie: integracja ze Staffly i automatyczne testy
Integracja Element ze Staffly automatyzuje wysylke testow kandydatom, pokazuje status wykonania i przyspiesza preselekcje z raportami w jednym miejscu.
AI intensyfikuje zamiast redukować pracę? Konsekwencje dla HR
Badania HBR pokazują, że AI intensyfikuje pracę zamiast ją redukować. Omówienie raportu opracowanego przez Harvard Business Review.
Raport ofert pracy – styczeń wyhamowuje spadki
Styczniowy raport ofert pracy rodzi mieszane uczucia. Trend jest wciąż spadkowy, ale spadek ten wyhamowuje. Przedstawiamy dane i komentarze.
Raport ofert pracy – grudzień siódmym miesiącem spadków
Złe zamknięcie roku. Grudzień siódmym miesiącem spadków na rynku pracy. Dokąd zmierzają rekrutacje w 2026 roku?
Raport ofert pracy – listopad szóstym miesiącem spadków
W końcówce roku wciąż nie widać poprawy nastrojów na rynku pracy. Pracodawcy publikują coraz mniej ogłoszeń.